Naszych gości, jeszcze przed wycieczką, postanowiliśmy poczęstować czymś szczególnym, tak by nie ruszali
w miasto z pustymi żołądkami.

   Od rana w szkole unosiły się zapachy tradycyjnych potraw kuchni żydowskiej. Pierwsza z nich to szabasowy czulent, czyli gorące danie przyrządzane z koszernego mięsa z ziemniakami, pęczakiem, fasolą
i cebulą. Pycha! 
Na deser zaserwowaliśmy hamantasze, zwane też uszami Hamana - nadziewane ciasteczka w kształcie trójkątów, wypiekane w przeddzień święta Purim i spożywane w czasie tego święta. Potrawy przygotowywaliśmy z pomocą naszych starszych kolegów z technikum żywienia i usług gastronomicznych, którzy –
choć o wiele bardziej doświadczeni w gotowaniu
i pieczeniu – o takich rarytasach usłyszeli po raz pierwszy.

  Właściwym określeniem na takie smakołyki jest słowo: "cymes" pochodzące z jidysz.